to będzie chyba najdłuższy post jaki napiszę na tym blogu. bo tu jest do oglądania, a nie czytania. ale ostatnio coś do mnie dotarło i muszę się tym podzielić.
mało ostatnio moich postów. wiele powodów nad którymi nie będę się rozpisywać. miałem przerwę w fotografowaniu, ale lubię to robić więc wróciło to do mnie samo. ale wróciło inaczej. chciałem robić ładne zdjęcia. cokolwiek to znaczy. i robiłem te ładne zdjęcia, i nie byłem z nich zadowolony.
i jakiś czas temu, kiedy z żoną i aparatami spacerowaliśmy sobie po mieście, coś zrozumiałem. nie chcę pokazywać świata takim jakim jest. takim jakim go oglądam na codzień. stąd te crossy, dziwne perspektywy, ujęcia. nie chce mówić prawdy. chcę kłamać. na temat tego jak to co mnie otacza mogłoby wyglądać. i to mi się w mojej fotografii podoba.
moje zdjęcia nie będą takie jak kilka lat temu, ale przecież nie w tym rzecz. ważne, że znów zacząłem odczuwać przyjemność fotografowania. może dzięki temu i ten blog odżyje ;)
mało ostatnio moich postów. wiele powodów nad którymi nie będę się rozpisywać. miałem przerwę w fotografowaniu, ale lubię to robić więc wróciło to do mnie samo. ale wróciło inaczej. chciałem robić ładne zdjęcia. cokolwiek to znaczy. i robiłem te ładne zdjęcia, i nie byłem z nich zadowolony.
i jakiś czas temu, kiedy z żoną i aparatami spacerowaliśmy sobie po mieście, coś zrozumiałem. nie chcę pokazywać świata takim jakim jest. takim jakim go oglądam na codzień. stąd te crossy, dziwne perspektywy, ujęcia. nie chce mówić prawdy. chcę kłamać. na temat tego jak to co mnie otacza mogłoby wyglądać. i to mi się w mojej fotografii podoba.
moje zdjęcia nie będą takie jak kilka lat temu, ale przecież nie w tym rzecz. ważne, że znów zacząłem odczuwać przyjemność fotografowania. może dzięki temu i ten blog odżyje ;)
model: ja | sprzęt: Mamiya C330 | materiał: Kodak Vericolor VHC100 (exp. 1996.08) | multiekspozycja

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz